nr 24 - Na Zjazd

hm. Tomasz Maracewicz 
hm. Adam F. Baran 

Drodzy,

24-ty numer Pobudki został w całości przygotowany z myślą o zbliżającym się Zjeździe ZHR, a datą jego emisji miała być… sobota 10 IV 2010 r. Wszystko, co zdarzyło się później, spowodowało, że w sposób oczywisty zarówno perspektywa naszego pisma, jak i perspektywa Zjazdu – zeszły na dalszy plan. Czytelnicy Pobudki i członkowie jej redakcji, zamiast poddawać się przedzjazdowym emocjom, spontanicznie i solidarnie podjęli służbę, a także po prostu – wzięli udział w pożegnaniu i oddaniu ostatniej posługi ofiarom smoleńskiej katastrofy.

hm. Lech Najbauer

Mija ósmy dzień od katastrofy pod Smoleńskiem.  Kiedy to piszę, nad Wawelem słychać armatnie wystrzały.  Kiedy to będziesz czytać – ich echo dawno wybrzmi. Pozostaną z pewnością jakieś urywki zasłyszanych zdań, fragmenty zapamiętanych obrazów, może wspomnienia chwil wzruszenia i rzadko doświadczanej jedności.  Telewizyjne relacje spod Pałacu Prezydenckiego były pełne takich obrazów: dziewczynka, może sześcioletnia, mówi: „Pan prezydent to bardzo ważny człowiek” i gdy wypowiada ostatnie słowa jej buzia wykrzywia się i z oczu wypływają łzy; a potem tuli się do matki, która kładzie dłoń na jej głowie. Choć w katastrofie zginęło blisko sto osób, a byli wśród nich ludzie szczególnie bliscy harcerstwu i naszemu Związkowi, to jednak dwie skupiły w sobie smutek nas wszystkich, jakby w imieniu pozostałych, z którymi dzieliły ostatnie chwile życia.

hm. Tomasz Maracewicz

To, co piszę poniżej, nie aspiruje do rangi kompleksowej oceny miejsca jakie zajmuje obecnie ZHR. Jest  to raczej moje subiektywne spojrzenie, wynikające z sumy harcerskich doświadczeń ostatnich lat: doświadczeń wypływających z działalności we władzach naczelnych Związku, doświadczeń płynących z bezpośredniej pracy z instruktorami i kandydatami na instruktorów na licznych kursach, a także doświadczeń rodzica, którego trzej synowie (ćwik, wywiadowca i pierwszoroczny zuch) aktywnie działają w świetnym szczepie Watra w Zalesiu Górnym. 

hm Marek Gajdziński

Otrzymuję ostatnio wiele sygnałów, które świadczą o tym, że instruktorzy ZHR coraz bardziej zdają sobie sprawę, iż związek odchodzi od swojej podstawowej misji jaką jest wychowanie przyszłych, porządnych, świadomych i aktywnych obywateli Rzeczypospolitej. Wiele jest tego symptomów i wiele można wskazać przyczyn tego stanu rzeczy. Piszemy o nich w Pobudce od blisko 6 lat. Kto ich jeszcze nie widzi, ten prawdopodobnie widzieć nie chce albo z jakiegoś powodu udaje. Zdaję sobie sprawę, że tych do niczego przekonać nie zdołam. Zwracam się zatem do Was, którzy nie macie tak dobrego samopoczucia, którzy czujecie niepokój, którym coś w duszy mówi, że ZHR pobłądził i niezbyt dobrze wypełnia misję do jakiej został stworzony.

hm. Marek Kamecki
 
Mam ten komfort, że siadam do pisania po lekturze artykułów Szwejka. I mam odczucia ambiwalentne. Jak zobrazował te odczucia Stanisław Tym – „uczucia ambiwalentne ma mężczyzna, który widzi swoją teściową spadającą w przepaść w jego nowym samochodzie.” Czterema łapami podpisuję się pod postulatami Szwejka, ale na zmiany nie nadszedł jeszcze czas. Dlaczego? Odpowiedzi udzielił sam autor porównując obecną sytuację w ZHR do sytuacji w ZHP z roku 1980.  Wtedy żyliśmy w oku cyklonu historii, kraj przechodził rewolucję , przede wszystkim moralną - dzisiaj żyjemy w czasach stagnacji duchowej - nic nikomu się nie chce, każdy goni za swoimi korzyściami - także w harcerstwie .
 

phm. Robert Chalimoniuk
 
Na Mazowszu zorganizowano Pojednanie. Tzn. nie to, że wyszedł rozkaz aby się wszyscy kochali ale tak nazwano inicjatywę, która miała na celu zakopanie wszelakich podziałów poprzez spotkanie. Ale po kolei.
 

hm. Jarek Błoniarz 

Najlepsi przywódcy to tacy, których istnienia ludzie nie dostrzegają.
Stopień niżej – to tacy,których ludzie cenią i szanują.
Potem tacy, których się boją;
wreszcie tacy, których nienawidzą.

Kiedy najlepszy z przywódców skończy swą pracę, ludzie mówią: Zrobiliśmy to sami.

Lao –tse.

hm. Marek Kamecki
„Leśny Kot”
 
 
Mój pierwszy kontakt ze zjazdem miał miejsce w 1981 roku. Był to wyjątkowy zjazd, bo był to wyjątkowy czas – cały kraj ogarnięty był rewolucją – powszechne pragnienie reform objawiało się w każdym zakładzie pracy, instytucji czy organizacji.