nr 10 - krąg granatowy

hm. Marek Kamecki

Na samym początku należy wyrażnie i z całym naciskiem powiedzieć, że wszelkie nasze działania mają na celu oddziaływanie na pojedynczego chłopca. Nie grupa, zespół czy organizacja i jej wizerunek są przedmiotem naszego zainteresowania, ale właśnie konkretny - z krwi i kości - mały człowiek jako osoba , jako wzrastająca i dojrzewająca istota ludzka.

Jest to myśl, wydaje się oczywista, a jednak w tak niewielu miejscach realizowana - wszędzie wszak, czy to w szkole, czy różnego rodzaju grupach i organizacjach, ba nawet także w wielu rodzinach chłopca traktuje się jak przedmiot mający spełnić jakieś wymagania, podporządkowuje się jego rozwój z góry ustalonym programom i procedurom, wpycha do ustalonych form.

hm. Marek Gajdziński 

Gdzieby tu jeszcze wsadzić jakiś regulamin - pytał KOHUB we wstępniaku do ostatniej Pobudki, mając na myśli plan podjęcia próby uregulowania zasad podchodów harcerskich. Później w odpowiedzi na jeden z komentarzy napisał tak... 
(...) Od zarania harcerstwa wartownik miał pilnować obozu. Przed każdym zagrożeniem. Złodziejem, bandą pijaków, pożarem. Przed podchodami też. W każdym wypadku zasada bezpieczeństwa jest ta sama i powinna być ogłoszona w REGULAMINIE WARTOWNICZYM: dostrzec niebezpieczeństwo i zameldować instruktorowi. Koniec! Nikt nie wymaga od wartownika walki wręcz. "Elegancja" polega na tym, że ogłoszenie alarmu przez wartownika kończy podchody, to znak, ze podchodzący przegrał - niezależnie czy jest w mundurze czy w kamizelce kuloodpornej. A jeśli dzieje się coś nadal, no to już jest napad, i wtedy potrzeba instruktora z solidnym kijem. Albo latarką. Proste? Ale oczywiście wszystko zawsze można skomplikować.(...)

hm. Marek Gajdziński

Przedstawiam opis przebiegu zajęć, które w programie kursu drużynowych figurowały jako wykład pt. „Hierarchia wartości". Czy jest to wykład w tradycyjnym tego słowa znaczeniu? Napewno nie! Myślę, że jest to ciekawy przykład, zajęć pobudzających do refleksji, do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania i wyciągania wniosków. Zdaję sobie sprawę, że wielu instruktorów OHy nie pozostawi na mnie suchej nitki. Przez ostanie lata obowiązywał inny model kształcenia - wódz mówi, podwładni słuchają i przyjmują jego słowa za pewnik. A jakie jest Twoje zdanie?

pwd. Katarzyna Czerniawska HO
 
Na początku było nic, które wybuchło!!! „Tylko gwiazdy, rozsypane w mroku, jakby Stwórca rozbił szybę w swoim samochodzie i nie zatrzymał się, żeby zmieść odłamki." {Terry Pratchet}
Ta historia rozpoczyna się w zielonej krainie w odcieniach tańczących cieni. Kiedy się zaczyna a kiedy kończy.. to kwestia bardziej problematyczna, ale jeden z jej początków sięga ery kamienia łupanego. W zasadzie uderzenia krzemienia o krzemień, małego elektrycznego spięcia i... efektu zdumienia na twarzach naszych przodków. Pojawił się On... Zapatrzeni w ogień, poczuli jego siłę, usłyszeli jak przemawia...

hm. Paweł Wieczorek KOHUB 

Nie lubię kursów instruktorskich. Nie lubię analizy wiersza i wzorów chemicznych opisujących przyczynę zmiany barw jesiennego liścia. Ja wiem, inteligencja może być wrodzona, albo techniczna, a tym samym istnieją ludzie, którzy muszą cały świat zalgorytmować, wtedy uważają, że go rozumieją. Widzą wszystko oddzielnie, jak „straszni mieszczanie" z wiersza Juliana Tuwima. Wara takim od „nauczania" harcerstwa! A kysz, a kysz!

hm Jarosław Żukowski

Patrzeć przez palce

Przyszedł kiedyś do naszej drużyny dziwny facet. Strasznie gorliwy, sumienny, duszą całą oddany "sprawie", ale nijak mu nie szło wkupienie się w łaski chłopaków. Z prostego powodu. Był lekko opóźniony w rozwoju. Różnica była nieuchwytna, ale wystarczająca, by nie łapać w lot dowcipów, odezwać się tam gdzie nie trzeba, dać się zrobić jeleniem itd. Zanim się zorientowałem, chłopcy już zrobili z niego kozła ofiarnego.

hm. Marek Gajdziński

http://miniPortal.harcerski.pl 

Jest to jeden z kilku niezależnych organizacyjnie portali harcerskich w sieci. Wybrałem go ze względu na ciekawą zawartość, która może się okazać przydana dla zastępowych i drużynowych.