nr 16 - krąg granatowy

hm. Marek Kamecki 

 

JAK PO RAZ PIERWSZY ZROBIĆ  SAMODZIELNY OBÓZ DRUŻYNY?        
Dlaczego tak upieram się , żeby robić samodzielne obozy drużyn.
 Powód jest prosty – obóz jest największą kumulacją sytuacji wychowawczych jaką drużynowy może sobie zorganizować. Jest kulminacją działań śródrocznych, jest też najatrakcyjniejszą „przynętą”. Dobry obóz daje energię i zapał na cały rok albo dłużej- dobre obozy wszyscy wspominają do końca życia. Słaby obóz potrafi pogrążyć drużynę i pogrzebać drużynowego na zawsze.

pwd. Kuba Rodzeń HO

Jak zwykle przy próbach ważne jest bycie konsekwentnym: próba zakończona pomyślnie – przyjąć do drużyny; niepomyślnie – nie przyjmować! (...) Jeśli złamiemy zasadę próby „na serio”, to już zawsze chłopiec będzie traktował wszystko w harcerstwie „na żarty”.

Marek Kamecki
,
„Stosowanie metody harcerskiej w drużynie harcerzy”

 hm. Marek Kamecki

 

TOPOREK 
Jak wiadomo toporek jest powszechnie przez harcerzy używanym narzędziem do rąbania , cięcia, przybijania itp.
Dla drużynowego jest oprócz tego świetnym narzędziem … metodycznym.
Jak go używać?Toporki w mojej drużynie są własnością prywatną harcerzy. Ich żywot jest wtedy znacznie dłuższy niż wtedy gdy stanowią własność drużyny, czyli wspólną , czyli… niczyją.
Każdy harcerz żeby pojechać na obóz musi mieć, umieć oprawiać, ostrzyć i używać toporka. Jak do tego doprowadzić?


phm. Wojciech Hoser 

list do wędrownika 

Od kilku lat coraz bardziej upowszechnia się zjawisko "mieszkania ze sobą" przed ślubem, które coraz częściej zmienia się w "mieszkanie ze sobą" bez ślubu. Ponieważ harcerstwo nie działa w próżni problem ten dotyka też instruktorów i instruktorki ZHR-u. Prawo harcerskie mówi wyraźnie, że harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, przykład własny zobowiązuje, ale życie często toczy się własnymi torami. Dlaczego? Moim zdaniem problem tkwi przede wszystkim w poważnym kryzysie męskości. Właśnie dlatego napisałem list do mojego  dawnego wędrownika - Ździcha,  którego spotkałem po latach .  To nic, że żaden z chłopaków, którzy byli w prowadzonej przeze mnie drużynie nie nazywał się Ździch. Nie chodzi przecież o grzebanie w życiorysach konkretnych osób,   ale o refleksje nad postawami, które może przerodzą się w impuls do zmiany swego życia na lepsze.