hm.  Jarosław Błoniarz

Odwiedziła mnie dziś siostra. Taka zakonna, bo rodzonej nie mam. Urszulanka, instruktorka harcerska, kiedyś bardzo czynna, teraz też, choć inaczej. Rozmawialiśmy cały wieczór o harcerstwie i ZHRze. Właściwie nie tyle rozmawialiśmy, co ona przede wszystkim pytała. Pytała, bo od jakiegoś czasu pomaga nam, instruktorom czynnym i nieczynnym, na różne sposoby w byciu rodzicami i wspieraniu siebie nawzajem. Pytała, bo bardzo chce nas poznać i zrozumieć. Nas, tzn. środowisko ZHR.

 I ma z tym rozumieniem kłopoty.
Czyta np. siostra zhr.pl i pyta mnie: dlaczego Wasz  Przewodniczący, a zwłaszcza Naczelnik piszą do Was prawie w każdym swoim tekście i rozkazie o sprawach wiary, a dlaczego na te tematy nie pisze do Was Kapelan? Dlaczego te teksty pisane są  językiem, którym niejeden kapelan NIE ODWAŻYŁBY się pisać, bo bałby się być posądzonym o dewocję? Czy wodzowie harcerscy nie wychowują przypadkiem przez przykład własny a nie poprzez wygłaszanie kazań? Czy Wy nie pomieszaliście ról?

Zanim spróbowałem odpowiedzieć siostra pyta dalej.

A jak to w ogóle jest z ta Waszą religijnością? Z jednej strony jest ona coraz bardziej manifestowana, a z drugiej widać, że nie umiecie ze sobą rozmawiać? Czy nie za dużo u Was ambicji i polityki a za mało dobrej woli i pokory? Z tą polityką przez duże „P” to też chyba trochę przesadzacie, co? 

Siostro, to nie tak. Ja zaraz wytłumaczę. A ona dalej... 

Dla mnie harcerstwo to było przede wszystkim zawieranie przyjaźni i wspólne spędzanie czasu z drogimi mi ludźmi, a dlaczego Wy zaczynacie to tak komplikować? Formacja, służba, Ojczyzna – te rzeczy dzieją się same w ludziach, gdy jest dobre harcerstwo, ale one się DZIEJĄ, co nie znaczy że o nich trzeba bez przerwy GADAĆ. Czy Wy już o tym zapomnieliście?
 

No tak. Ja się z siostry pytaniami zgadzam. Tylko co robić?

„Wybierzcie dobrze w najbliższy weekend. Tego Wam życzę.”  –  tak powiedziała i wyszła.

hm. Jarosław Błoniarz

 

{mos_sb_discuss:9}