nr 4 - krąg czerwony

hm. Tomasz Maracewicz

Nie sposób przejść do porządku nad faktem, iż nasz Przewodniczący został wybrany do godności Senatora RP. Jak każde znaczące wydarzenie w życiu Związku, stanowi ono przedmiot licznych komentarzy na temat miejsca polityki w organizacji harcerskiej.

„Na koniec mam jeszcze jedną uwagę: -  Niech dla dobra Sprawy powstrzymają się od udziału kierowniczego w naszym ruchu skautowym politycy,  to jest ludzie biorący silny udział w życiu dzisiejszych stronnictw politycznych.  Taki apel do części obywateli z prośbą o powstrzymanie się ich od naszej pracy również obywatelskiej jest w zasadzie  (teoretycznie)  zupełnie niesłuszny.  Ale dyktuje mi go dotychczasowe gorzkie doświadczenie.  Bardzo szanuję polityków i nie przeczę, że działanie polityczne dla narodu jest potrzebne, choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że polityka tej części Polski, w której ostatnio najwięcej przebywałem, przyniosła w ostatnich latach  dziesięć razy więcej strat, aniżeli przysporzyła korzyści.  Nadto z powodu niezwykłego zacietrzewienia partyjnego, jakie obecnie w Polsce panuje, należy ruch    w y c h o  w a w c z y  , jakim jest skautostwo, zupełnie izolować od aktualnych kombinacji politycznych,  a tymczasem uwolnić go od udziału pochłoniętych przez politykę obywateli.  Obawy, ażeby  skautostwo nasze bez opieki polityków nie popełniało błędów, są niesłuszne.  Trzeba mu zostawić możność samodzielnego rozwoju i pozwolić, by żyło szczerą prawdą i było dla wszystkich przejrzyste, jak woda źródlana.”

Andrzej Małkowski „Jak skauci pracują.” Kraków 1914, s.325

Marek Kamecki

„Skaut Naczelny jest wielkim przeciwnikiem regulaminów w pracy skautowej a wielkim zwolennikiem rozwijania samodzielnej inicjatywy zarówno u skautmistrzów, jak i u skautów-szeregowców.  Z biegiem czasu musiano, oczywiście, wydać szereg postanowień regulaminowych, dotyczących otrzymywania odznak, ubioru oficerów itp.- ale od statutów i regulaminów nie rozpoczynano pierwszych kroków stowarzyszenia.”

Andrzej Małkowski „Jak Skauci pracują”, Kraków 1914, s.253

hm. Marek Gajdziński

Odkąd wróciłem do ZHR, stale słyszę utyskiwania na brak koncepcji pracy wędrowniczej. Trochę mnie to dziwi, gdyż akurat ta dziedzina, jak żadna inna, wprost obfituje w doświadczenia różnorodnych eksperymentów metodycznych. Pomysłów na wędrownictwo było sporo. Nic tylko brać i wybierać.

Od Redakcji: jeśli ktoś wydumał sobie, po przeczytaniu dwóch pierwszych wydań POBUDKI, że Czerwony Krąg, jak wskazuje kolor, przeznaczony jest dla harcmistrzów, był w błędzie, o czym się może zaraz przekonać. Tekst ćwika (omc. HO) ZULUSA wskazuje na to dobitnie, choć tytuł ma niepoważny, a traktuje między innymi o krasnoludkach zaprzężonych do wózka z piaskiem... Ale. No właśnie, jest „ale”. Artykuł, przewrotnie kierowany przez autora do zastępowych i drużynowych, tak  naprawdę powinien być przeczytany w pierwszym rzędzie przez instruktorów znacznie wyższych rangą, tych, którzy na co dzień zapominają może o metodycznej zasadzie wzajemności oddziaływania. Zobaczcie co wam grozi, druhny i druhowie z czerwonymi podkładkami,  jeśli nie będziecie poważnie traktować drużynowych!

Temat uznaliśmy za na tyle istotny, by umieścić artykuł w wewnętrznym, czerwonym kręgu. Jednocześnie informujemy, że artykuł ukaże się w najbliższym numerze „Instruktora”. Zamieszczamy tekst oczywiście za wiedzą i zgodą Redakcji pisma.

Wincenty A. J. Gulewicz „ZULUS” ćw.

Różne podejścia do prawa, regulaminów i planów pracy charakteryzują różnych ludzi. Nierzadko są też przyczyną konfliktów i niezrozumienia wśród członków naszej wspaniałej organizacji. Również mechanizmy i skuteczność działania różnych drużyn opierają się na różnych metodach. Zdawać by się mogło "Plan", "Prawo", "Regulamin" - rzeczy proste jasne i jednoznaczne. Tymczasem tak nie jest. Obserwując podejście do przepisów wśród różnych harcerzy i instruktorów, można zauważyć dwie skrajne postawy wobec, mówiąc brzydko, przepisów i papierów (oczywiście są one tylko modelem zachowań i nie twierdzę tutaj, że jest się zawsze takim, albo takim).

pwd. Marcin „Ezechiel” Zaród HO

Co jest towarem deficytowym w ZHR? Ideowość, Formacja, Braterstwo, Skuteczność?  Zapewne każdej z powyższych każdej z powyższych rzeczy po trochu brakuje w ZHR.  Nigdy dość ideowych dwugodzinnych apeli, braterskich pouczeń połączonych z chłostą, formacyjnych pogadanek indoktrynacyjnych czy skutecznej walki z „Tamtymi”.

Paweł Wieczorek KOHUB

Internet to wielki wynalazek, szkoda że ludzie jeszcze do niego nie dorośli.

Tłumacząc profanom czym jest rachunek prawdopodobieństwa opowiadamy zazwyczaj, że jeśli sto milionów małp będzie przez odpowiednio długi czas walić łapami bezmyślnie w klawisze maszyn do pisania (dziś – komputerów), kiedyś wreszcie któraś wystuka „Drugą księgę dżungli” Kiplinga. Gdy zaglądam na przeróżne internetowe listy dyskusyjne i czaty (oto jak słowa na naszych oczach zmieniają znaczenie, przecież nie mam na myśli obozowych wart) czuję się nieraz, jakbym trafił właśnie między wyżej wzmiankowane małpy. W tej stercie błazenady, głupot kompromitujących autorów, plugastw wreszcie, można czasem znaleźć łyżkę miodu. Tylko komu chce się szukać? A może to kwestia smaku, że i tej łyżki na wszelki wypadek nie oblizujemy zważywszy sąsiedztwo?