nr 21 - Felietony

hm. Marek Frąckowiak
 
Mam już w kontaktach z ZHR serdecznie dość tematów religijnych i dyskusji o stosunkach męsko-damskich! Dość w rozmowach w gronach instruktorskich, dość w artykułach w prasie harcerskiej i w rozmaitych materiałach programowych, dość wreszcie we własnych tekstach i rozmowach. Może mam pecha, ale w większości debat o harcerstwie (wychowaniu, roli i „sylwetce” instruktora, ideach i programach) w jakich miałem okazję uczestniczyć w ostatnich latach, dominowały właśnie te dwa tematy. Gdybym na tej tylko podstawie miał określić kim jest dzisiejszy instruktor harcerski, jakie są jego dominujące cechy, mógłbym chyba pomyśleć, że to – jak w tytule – zdewociały seksoholik.
 

hm. Paweł Wieczorek KOHUB

Tylko pies lubi kości, a i to nie zawsze.
Jeśli skostnieje organizacja z definicji młodzieżowa, na przykład ZHR, to źle. Dlatego jest rzeczą naturalną, a nawet wielce pożądaną żeby w organizacji trwał ferment myślowy i poszukiwanie nowych rozwiązań ideowych, metodycznych i programowych. Po raz kolejny podkreślam: wszystkich trzech naraz, bo harcowanie podzielone na trzy działy jest jak rozszczepione siekierą polano, czyli nadaje się tylko do spalenia, podczas gdy całym polanem można nawet komuś nabić guza.