nr 20 - Felietony

hm. Paweł Wieczorek

Zezem z loży (2)
ROZWAŻANIA O TRÓJCY

Każdy przeciętnie rozgarnięty uczestnik dowolnego kursu instruktorskiego zapamiętał jakąś definicję harcerstwa jako ruchu. Czasem są to definicje bardzo wymyślne, przewrotne, niekiedy o ich wartości stanowi jedynie to, że zostały stworzone przez wybitnych instruktorów różnych epok, żeby do dyskusji o harcerstwie wnieść jakieś ożywcze światło. I tak na przykład, patrząc zezem z loży, można dostrzec harcerstwo jako dramat namiętności, w którym trup ściele się gęsto, aż na końcu tylko sufler zostaje żywy. Może dlatego mamy tak wielu kandydatów na suflerów?

hm. Marek Frąckowiak

Zwierzę się wam, że kiedyś - w pacholęctwie - chciałem być strażakiem, potem marynarzem. A jeszcze wcześniej – rzecz jasna, rycerzem. Ach, ta rycerska legenda! Zawisza Czarny, Lancelot, Galahad... Rzeczywistość i legenda rycerstwa. Który z chłopców nie pasjonował się tymi postaciami? Nasz harcerski etos wszak do dziś jest na (niektórych) wzorcach rycerskich oparty.  Otóż to, wielu z nas wciąż szuka dla siebie miejsca, gdzie te rycerskie cnoty mógłby praktykować, wielu – czasem już nie w chłopięcym wieku - odkrywa w sobie Zawiszów i Galahadów.

phm. Wojciech Hoser
 
Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia zabrałem się do pisania kartek świątecznych. Ot taka staromodna fanaberia  najpierw szukamy odpowiednich kartek, potem piszemy na nich parę ciepłych słów, adresujemy, naklejamy znaczki, wrzucamy do skrzynki, a potem one dochodzą do adresatów albo za późno, albo za wcześnie, albo czasami wcale.  Od lat kilku proces ten jest dla mnie źródłem refleksji, którymi chciałbym się podzielić z czytelnikami "Pobudki".