Jarosław Żukowski

W rozdziale o chłopcu B.-P. opisuje pewną bitwę, która trwa tak długo, jak historia całej ludzkości. Bitwa to interesująca i wielce ważna, gdyż od jej wyniku zależą dalsze losy świata. Jest to walka między kodeksem nauczycieli i kodeksem chłopców, przy czym, rzecz ważna, sam autor stoi po tej samej stronie barykady, co chłopcy: „Czy chłopiec nie ma w gruncie rzeczy racji, zachowując swój własny kodeks sprawiedliwości, zdobywczości i przygody ? Czy to nie on stawia czyn przed nauką, tak właśnie jak powinien?”. Ciekawa sprawa: B.-P., dziadek już prawie, a broni chłopców z równym ich zapałem i werwą. Dlaczego ?

W dobrym kierunku

Tu tkwi sedno całej sprawy. Otóż B.-P. zdał sobie po prostu sprawę jaki jest chłopiec – „wypełniony aż po brzegi wesołością i chęcią bójki, głodem, psotą, krzykliwością, zmysłem obserwacji i żądzą wrażeń. Jeśli tak nie jest, jest nienormalny !” Genialne stwierdzenie: „jest nienormalny!” Wynika z tego ni mniej, ni więcej to, że ten, kto próbuje zaprzeczyć tej normalności jest także nienormalny, bo nikt przy zdrowych zmysłach na to się nie porwie. To pierwsze założenie. Drugie jest bardziej skomplikowane. Skoro natura chłopca jest taka, a nie inna i inną być nie powinna (nie czuję, kiedy rymuję), to każdy, kto chce dać coś chłopcom, musi uznać, że „nie warto płynąć przeciw prądowi, jeśli prąd, w gruncie rzeczy płynie w dobrym kierunku”. Musi przyjąć chłopca takim, jakim on jest. Ale to jeszcze mało. Potrzebna jest także wiara w chłopca, że jest on w jakiejś choć części dobry. „W najgorszym nawet charakterze jest przynajmniej 5% dobra” – dopowiada B.-P.

Jeżeli już poznaliśmy naturę chłopca oraz uwierzyliśmy w niego, to możemy się brać dopiero za wychowanie, które wesoły generał rozumie bardzo prosto, bez zbędnej retoryki: „Wychowanie polega na budowaniu charakteru i tworzeniu człowieka, każdego z osobna”. Można zapytać, co to znaczy budować charakter i tworzyć człowieka w skautingu. B.-P. nie pozostawia nas bez wyjaśnień, mówi wprost – trzeba odkryć owe 5% dobra w charakterze chłopca, a następnie (tylko bez maksymalizmu proszę) je „rozwinąć, aby stanowiły 80-90% całości charakteru”. Podobnie wypowiada się gdzie indziej na ten temat: należy „zorientować się w poszczególnych skłonnościach każdego chłopca i odpowiednio je rozwijać”. Jedynym sposobem jest tutaj wychowanie pozytywne przez rozwój „w dobrym kierunku”. Nie ma innego wychowania.

W rozdziale o charakterze B.-P. mówi wyraźnie, że „charakteru nie można wmusztrować w chłopca. Zarodek jego tkwi w chłopcu, wymaga jednak wydobycia i rozwinięcia”. Temu służy skauting. Nie służy, trzeba powtórzyć, przycinaniu pod jeden wymiar. Nie można rozwijać „każdego z osobna” przecież w ten sam sposób. To jakaś kwadratura koła. Owszem, wymaga to więcej czasu niż „równanie w prawo”, ale B.-P. już na początku „Wskazówek …” ostrzega: Mając do czynienia ze skautami musicie być przygotowani na niepowodzenia i zawody. Bądźcie jednak cierpliwi”. Nie ma innej drogi, o ile ma być ona drogą skautową.

Ale wychowanie skautowe to nie tylko wychowanie pozytywne, „w dobrym kierunku” i przez „dobry kierunek”. Nie tylko drużynowy jest tutaj specem od tego interesu. Tak naprawdę, to o wszystkim decyduje chłopiec, przynajmniej tak to widzi B.-P.: „Skauting stwarza sposobność dla inicjatywy, samokontroli, ufności we własne siły, samoopanowania i kierowania sobą”. Do it your self ! – woła wesoły generał.Zobaczcie jak dużo jest tego „self” w tym, co daje skauting. Jest to „najważniejszy cel skautingu (…) nakłaniać chłopca, by sam dla siebie, z własnej ochoty uczył się tego, co będzie mu potrzebne dla rozwoju wewnętrznego”. To wielka sprawa jeżeli jesteście w stanie nakłonić do rozwoju wewnętrznego chłopca – budować w nim wielki dar.

Ostatnia rzecz, przed którą ostrzega B.-P., to szkoła. Proszę mnie źle nie zrozumieć, B.-P. nie odradza nikomu chodzenia Do szkoły. Pokazuje natomiast wyraźnie, że nie wolno robić ze skautingu tej wielce szacownej instytucji, z której to chłopak właśnie zwiał do nas. Jeśli okaże się, że zamiast poszukiwania przygody otrzymuje tam stopnie z sygnalizacji i musztry, to wasze skautowanie jest mu potrzebne jak żyrafie fortepian. To nie ja mówię, to pewien wesoły generał.

Czytajcie „Wskazówki …”!

Żuk Kosmaty

Jarosław Żukowski

Dziennikarz, dawny instruktor Północno-Wschodniej Chorągwi Harcerzy, w latach 1992-93 członek Głównej Kwatery Harcerzy, Redaktor Naczelny „Drogowskazów”.