nr 14 - krąg granatowy

phm. Michał Piotrowski  

Kiedyś jeden z instruktorów mojego hufca, tłumacząc różnicę pomiędzy metodyką zuchową a wędrowniczą, powiedział że zuchy udają alpinistów albo bawią się w pogotowie ratunkowe. A wędrownicy naprawdę się wspinają albo naprawdę zajmują się ratownictwem medycznym. Podobnie było z harcerskim radiem - nie chodziło o to żeby harcerze „bawili się w radio" tylko żeby rzeczywiście takie radio stworzyć.

pwd. Michał Wesołowski

„Wędrówką jedną życie jest człowieka..."

O tym, że wędrówką jedną życie jest człowieka Edward Stachura pisał już w ubiegłym stuleciu... Z pewnością miał na myśli metaforyczne ujęcie tego, jakże pięknego słowa, jakim jest „wędrówka", któremu poświęcę trochę uwagi w tym artykule. Mowa, bowiem o Wędrowniczej Sekcji Górskiej „Na grani" działającej przy Opolskim Hufcu Harcerzy „Warownia Śląsk".

Praca zbiorowa 

Poniży tekst powstał na zamówienie - w końcu „Pobudka" stara się wychodzić naprzeciw potrzebom i zainteresowaniom naszych czytelników... . Zamówienie brzmiało „od ilu harcerzy zaczyna się dobra drużyna?" O odpowiedź poprosiłam wszystkich drużynowych zaproszonych na tegoroczny Turniej Drużyn Puszczańskich, oraz innych zaprzyjaźnionych. Część odpowiedziało, inni nie.

Do zamówienia należy doliczyć jeszcze tekst pwd. Marcina Wrzosa „Duża czy mała? Duża". Mamy nadzieję, że wypowiedzi staną się inspiracją dla wszystkich harcerzy zmagających się z naborem. /al/

 O. pwd. Marcin Wrzos

Zielono w oczach. Wszędzie pełno harcerzy, a do tego jeszcze zieleń drzew. Uśmiechnięte buzie w różnym wieku. Kilku starszych harcerzy z kropelkami potu na czole biegnie z nimi. Za drzewem instruktor. To obraz sielankowego obozu dużej drużyny harcerskiej. Wielu im zazdrości. Inni próbują na nich znaleźć haki, aby pokazać, ze wcale tacy dobrzy nie są. Jednak, czy duża liczebnie drużyna, to taka prosta sprawa, czy też wynik mocnej orki i dobrego programu wychowawczego? Czy łatwiej jest prowadzić małą drużynę i w niej wychowywać? Zobaczmy.

pwd. Natalia Dudek

Nieskuteczne nabory, na które przychodzi niesatysfakcjonująca nas garstka ludzi to już codzienność. O tym, dlaczego ludzie nie garną się już do harcerstwa chyba nie warto pisać, bo rozmów na ten temat było tysiące. Jedyne, czego może potrzebować dziś młoda drużynowa i drużynowy to konkretna, sprawdzona w praktyce, a ponadto skuteczna recepta na nabór. Sama, będąc już zmęczoną trzema nieskutecznymi kampaniami, postanowiłam, że kolejna nieudana będzie moją ostatnią. Szczęśliwie okazuje się, że wystarczy odrobina wysiłku i nadzieja odżywa na nowo.

Agnieszka Kłosowska  

Niby to takie oczywiste; trzeba po prostu mówić. Komunikację z małymi dziećmi mamy przecież we krwi, jest dla nas naturalna. Okazuję się jednak, że dominacja kontaktów z dorosłymi sprawia, że zapominamy o tak prostych rzeczach jak mówienie do dziecka będąc na jego wysokości, a nie z góry...

Poniżej przedstawiamy kilka zasad i wskazówek, pomocnych w skutecznej komunikacji ze skrzatami.

hm. Marek Gajdziński

Cofamy się w czasie o 60 lat. Jest 16 września 1947 roku. Lasy pod Skierniewicami. Puszcza Bolimowska na zachodnim brzegu rzeki Rawka. Godzina 4.10 nad ranem. Oddziały partyzanckie, które kontynuują walkę z sowieckim okupantem, nagłym alarmem zostają postawione na nogi. Przychodzi rozkaz koncentracji oddziałów. Tak zaczęła się gra terenowa, w której udział wzięło 27 zastępów z siedmiu drużyn rywalizujących w Turnieju Drużyn Puszczańskich o tytuł Drużyny Rzeczypospolitej.  Tu znajdziesz opis tej i gry komplet materiałów do jej przeprowadzenia.

pwd. Irmina Stieler wędr. 
 
Mam w sobie Pasożyta. I pewnie pomyślisz: nie ma się czym chwalić. Ale chcę Cię ostrzec. Ty też go masz algo będziesz mieć!  Teoretycznie z zewnątrz nic się człowiek nie zmienia. Nic mu nie wyrasta, włosów nie gub, może chodzi trochę bardziej wychudzony i brudny. Ale to przeważnie w lecie. Jednak wprawne oko umie dostrzec Przybysza u innych. No ja umiem. Ty pewnie też, ale jeszcze o tym nie wiesz.

Jak to możliwe, że w harcerstwie, które jest przecież Wielką Grą, przygodą, niesamowitym miejscem spotkania dziwnych ludzi z dziwnymi zdarzeniami - tak mało się o ów przygodach pisze. Mamy swoich mówców i swoich gawędziarzy - ale pisarzy wciąż jak na lekarstwo. Dlatego z dużą przyjemnością prezentujemy Wam, nadesłane nam, harcerskie opowiadanie. Po prostu. Bez żadnej „metodyczno-ideowej gadki".

Zachęcamy tym samym innych autorów, piszących „po prostu" o tym co w harcerstwie istotne - o nadsyłanie nam swoich utworów. /al/