nr 13 - krąg czerwony

hm. Paweł Wieczorek KOHUB

Kiedyś harcerstwo było organizacją paramilitarną. Wspominam o tym z pewnym sentymentem, bo chyba lepiej nam to wychodziło niż późniejsza parapartyjność albo parasekciarstwo religijne. Cóż, było, minęło. Ucywilizowane (w znaczeniu: odwojskowione) harcerstwo nie interesuje się zupełnie tarczą antyrakietową. Z jednej strony chroni nas to przed uczestnictwem w beznadziejnie głupich dyskusjach ludzi, którzy o rakietach wiedzą tyle że powinny mieć markowy naciąg, a wypowiadają się jako fachowcy w sprawach bezpieczeństwa świata. Z drugiej strony ucieka nam tym sposobem okazja do przemyśleń nad alegorycznym znaczeniem słowa „tarcza”.

hm. Andrzej Glass

Jaki ma być skutek wychowania harcerskiego? Przede wszystkim człowiek prawy czyli rzetelny, ideowy, życzliwy, niosący pomoc, chętny do służby, społeczny, patriotyczny. Oznacza to człowieka, który działa z pobudek ideowych, służy wartościom wyższym, zaś ogranicza swój egoizm, swą chciwość i lenistwo. Równocześnie chcemy by był  zaradny (pełen inicjatywy) i był dobrym organizatorem, lecz nie są to cechy moralne, lecz umiejętności  o wartościach pomocniczych.

hm. Marek Gajdziński 

Przyznam, że po przeczytaniu artykułu pióra hm. Andrzeja Glassa pt. „Cel czy środki – manowce wychowania”, w którym autor krytykuje pomysł gry  ekonomicznej na obozie harcerskim przedstawiony przeze mnie w 8 numerze Pobudki, miałem i mam nadal mieszane uczucia. Z wieloma tezami autora trudno się bowiem nie zgodzić. Mam jednak wrażenie, że Andrzejowi zabrakło odwagi by dotknąć sedna problemu, nazwać wprost to co leży mu na sercu i zadać pytanie o wzorzec postawy harcerza we współczesnym świecie urządzonym wedle reguł bliskich wolnemu rynkowi.  

Marek Kamecki (tylko)HR

Gdy będąc studentem historii zapisywałem się na półtoraroczne seminarium „Naród na przestrzeni dziejów” moje pojecie tematu było podobne jak autora przywołanych w tytule dywagacji. Na pierwszych zajęciach jednak doznałem olśnienia, które po zakończeniu seminarium znalazło potwierdzenie w faktach, a więc w prawdzie, bo historia to po prostu opis „…jak było…”. Olśnienie przyszło gdy zdałem sobie sprawę, że po jednej mojej stronie siedzi kolega – syn Łemków i Ukraińców , a po drugiej potomek czeskich dziewiętnastowiecznych emigrantów do Galicji – obaj podkreślający swoje korzenie i obaj zadeklarowani polscy patrioci .

Od redakcji: tekst hm. Macieja Szafrańskiego powstał dla pisma „CZUWAJ”. Autor zdecydował się jednak przesłać go także do POBUDKI, a motywy tego kroku wyjaśnia. Poprosiliśmy autora o dokonanie pewnych zmian, zwłaszcza w końcowej części artykułu, no i oczywiście uzyskaliśmy zgodę redakcji „CZUWAJ” na publikację.
 
hm. Maciej Szafrański
 
Harcerstwo to styl życia. Być harcmistrzem - to być mistrzem życia. Harcmistrz to osobowość, mówimy „Ktoś”, człowiek który osiąga życiowe mistrzostwo. Niezwykle cenna jest w jego życiu umiejętność uważnego obserwowania ludzi i świata, pozbawiona stereotypów i uprzedzeń. To instruktor, który wyprzedza innych o krok, potrafi pozytywnie zaskoczyć. Jest pełen pogody ducha, życiowej energii; to człowiek myślący; zastanawiający się nad wydarzeniami, swoim życiem, relacjami do innych, wcielający w życie wnioski i postanowienia; stawiający sobie wysoko poprzeczkę.

ks. Piotr Płonka

Spotkać Boga na obozie ... czyli garść wspomnień i przemyśleń na temat formacji religijnej poprzez harcerstwo 

Robert Baden-Powell zapytany, gdzie religia pojawia się w skautingu, odpowiedział: „Wcale nie pojawia się. Ona tam zawsze była. Jest to podstawowy czynnik - fundament skautingu”. Mogę tylko potwierdzić, że na mnie ta opinia założyciela skautingu sprawdziła się w 100 %. Było to dawno, bo około 30 lat temu. Na swój pierwszy obóz pojechałem jako zupełny dyletant w sprawach harcerstwa, raczej przypadkiem, znęcony pokusą wyjazdu bez rodziców, w pożyczonym mundurze („ bo nie wiadomo co z tego wyjdzie, więc może nie warto inwestować” – cytat z mamy).

pwd. Marcin Wrzos HR

Katolicyzm to najłatwiejsza religia. Raz w tygodniu do kościółka, na Wielkanoc do spowiedzi, codziennie paciorek i wystarczy - rzuciła kiedyś z ironią moja nauczycielka historii. Wtedy się wkurzyłem. Teraz po kilku latach nie dziwię się jej. Wyglądając przez okno i przyglądając się naszemu (mojemu) życiu, miała prawo tak powiedzieć. Jest i taki obraz: odbębnić co trzeba i.... do nieba! Wie o nim prawie 100% Polaków. Wiara dla nich to mechanizm. Jednak, czy tak to działa? Jak wychowywać religijnie na obozie? – może to właśnie polega na tym: zrobię modlitwę rano czy wieczorem, (znaczy powitanie i pożegnanie dnia – słowo modlitwa wychodzi już często z użycia), coś się zaśpiewa przed posiłkiem, wbije koślawy krzyż brzozowy w podobozie. Kapliczka jest. Starczy. Komisja Rewizyjna z głowy. No, ale czy Pan Bóg też?